Przez pierwsze tygodnie pracowałem nad czymś, co bardziej przypominało sznurki do wiązania paczek niż warkocze. Córka roześmiała się i poszła tak do szkoły. Pamiętam panią Krystynę z trzeciego piętra, która po pierwszej fryzurze spojrzała w lustro i powiedziała: „Wojtek, twoja córka ma rękę do ludzi, nie tylko do włosów”. Jeździła na szkolenia do Poznania, Krakowa i Katowic.

Pewnego wieczoru przyszła do mnie prosto z pracy. Był uprzejmy, punktualny i zawsze przynosił coś do kawy. Kilka tygodni później Natalia przyszła do mnie sama. Pamiętam, jak zadzwoniła do mnie pewnego wieczoru.
„Tato, nie pojadę jednak na ten kurs do Krakowa”. Pewnego listopadowego popołudnia Natalia przyszła do mnie bez zapowiedzi. Wtedy zrozumiałem, że same słowa nie wystarczą. Miałem pojechać we wrześniu do Kołobrzegu pierwszy raz od wielu lat.
Zadzwoniłem do pensjonatu i zrezygnowałem z rezerwacji. Stary samochód coraz częściej zostawiałem pod blokiem, a do miasta jeździłem autobusem. „Do czego są? ” – zapytała.
Natalia przycisnęła klucze do dłoni. Tego samego popołudnia Natalia przyszła do mnie. Wieść o lokalu szybko dotarła do klientek. W końcu zadzwoniła do mnie rano.
Siedziała nad formularzami do późnej nocy. „To zadzwoń do Norberta jeszcze raz”. Fotele, lustra, myjka, suszarki, prostownice, nożyczki, ręczniki, farby, szampony, środki do dezynfekcji. 20 000 na start.
„To ostatnie pieniądze, które dokładam do salonu”. Zadzwoniła do mnie rano. Nie zaglądałem do kasy. Dzwoniła do mnie czasem wieczorem.
Natalia zadzwoniła do mnie z zaplecza. „Bo one wszystko sprawdzają”. „Zadzwoń do Norberta”. Pewnego wieczoru Natalia przyszła do mnie po pracy.
„Bo według niego weekend należy do rodziny”. Dwa dni później zadzwonił do niej pewien mężczyzna. Natalia nie czekała z rozmową do wieczora. „Dzwonił do mnie człowiek, z którym rozmawiałeś o sprzedaży lokalu”.
„Skoro wszystko jest uczciwe, nie masz nic do ukrycia. A ja mam dostęp do kont twojej firmy”. „Czyli twoja rodzina ma prawo do prywatności, a ja nie”. Używał wielu rozsądnie brzmiących słów, ale wszystkie prowadziły do jednego.
Po kłótni Damian spakował kilka rzeczy i pojechał do Bożeny. Dawniej córka dzwoniłaby do niego bez końca. Bożena zadzwoniła do mnie jeszcze tego samego wieczoru. „Musisz przemówić córce do rozsądku”.
Może dlatego, że ja nie próbuję jej odebrać prawa do własnego zdania. Zdarzało się, że dzwoniła do mnie po zamknięciu. Z czasem zapis wypełniał się na kilka tygodni do przodu. Spakował kilka ubrań i wyjechał do Bożeny.
Lokal należał do niej, firma również. Kiedy przyszła do mnie po tej rozmowie, długo siedzieliśmy przy kuchennym stole. Najpierw pisał krótkie wiadomości, potem przysłał kwiaty do salonu. Pewnego wieczoru przyszedłem do salonu po zamknięciu.
Natalia uśmiechnęła się i schowała klucze do kieszeni.